klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Maja Ostaszewska ma koronawirusa
Instagram@majaostaszewska_official
Newsy

Maja Ostaszewska ma koronawirusa! Zdradziła, jak się czuje: "Ból głowy i całego ciała jakiego nie znałam, jaki nie pozwala spać"

Maja Ostaszewska w ostatnim czasie zniknęła z życia publicznego, nie była aktywna także w social mediach. Teraz zdradziła dlaczego. Okazuje się, że aktorka zachorowała na Covid-19.
Redakcja Wizaz.pl
październik 20, 2020

Temat koronawirusa towarzyszy nam od wielu miesięcy, ale dopiero teraz, podczas drugiej fali pandemii, notujemy w Polsce tak wiele zakażeń. Każdego dnia w testach wykazywane jest około 8 tys. nowych przypadków zachorowań na Covid-19, ale lekarze i eksperci są zdania, że rzeczywista liczba nowych zarażonych jest każdego dnia od 2 do nawet 10 razy większa. W związku z tym, obecnie bardzo trudno uniknąć zarażenia, szczególnie, jeśli praca wymaga od nas kontaktu z innymi ludźmi. Przekonało się o tym wiele gwiazd - z ciężkim przebiegiem Covid-19 musiała zmierzyć się dziennikarka Dorota Gardias. Koronawirus wyeliminował z "Tańca z Gwiazdami" influencerkę Sylwie Lipkę.  Na planie jednego z seriali zaraziła się Małgorzata Socha, pozytywny test dostała też YouTuberka Red Lipstick Monster. Teraz zakażenie koronawirusem przechodzi również Maja Ostaszewska. Jak czuje się  aktorka?

Nie tylko Siwiec i Rozenek-Majdan! Te gwiazdy podczas kwarantanny chętnie pozują z dziećmi

Maja Ostaszewska ma koronawirusa

Maja Ostaszewska postanowiła opublikować na swoim Facebooku obszerny wpis, w którym zdradziła fanom z czego wynika brak jej ostatniej aktywności.

Przyszedł bowiem czas na nas. COVID rozpanoszył się w naszym domu - napisała Maja.

Niestety aktorka początkowo nie czuła się najlepiej. Skarżyła się na ból głowy, zmęczenie i charakterystyczny dla Covid-19 brak węchu i smaku.

Ból głowy i całego ciała jakiego nie znałam, jaki nie pozwala spać. Cały czas na środkach przeciwbólowych. Gorączka i dreszcze, brak węchu i smaku, potworna słabość, zawroty głowy. Podróż do kuchni czy łazienki była wyzwaniem - opisała zmagania z chorobą Ostaszewska.

We wpisie zdradziła także, że odczuwała silny lęk, szczególnie, gdy objawy nie ustępowały.

Kiedy mijał kolejny, 8y dzień bez poprawy, lęk czy to draństwo nie postępuje dalej. Ale nie możesz wezwać lekarza żeby przyszedł, osłuchał cię i ocenił sytuację. Mocno wyczerpana starasz się sama ocenić swój stan. Nie masz pewności czy właściwie. Cały czas niepokój o bliskich...  

Na szczęście Maja i jej rodzina najgorsze mają już za sobą. 

Dziś czwarty dzień bez objawów. Zdrowiejemy 

Maja nie doprecyzowała, czy zarówno ona, jej partner Michał Englert oraz ich dzieci, Franciszek i Janina, mieli takie same objawy. Nie zdradziła też, czy wiedzą gdzie się zarazili. Aktorka wyraziła jednak swoje niezadowolenie, jeśli chodzi o służbę zdrowia. Miała opiekę ze strony rodziny i przyjaciół, ale nie dostała jej od systemu.

Jeszcze kilka dni koniecznej izolacji i wracamy do życia. Choć zostawieni przez system sami sobie - informacja o wyniku testu i że zgłaszają nas do sanepidu przyszła mailem i już nikt się do nas więcej nie odezwał, nie zainteresował. Dopiero po 9-ciu dniach miałam siłę, żeby poświęcić ponad godzinę, żeby dodzwonić się do sanepidu.

Maję Ostaszewską zaniepokoił  także fakt, że są ludzie, który w tej sytuacji często zostają pozostawieni sami sobie - bez wsparcia służby zdrowia i inspekcji sanitarnej. Zaapelowała jednocześnie do swoich fanów, aby nie lekceważyli wirusa i dbali o siebie oraz innych wokół siebie.

Dziś to nie jest kwestia tego w co wierzymy, dziś to kwestia EMPATII. Bądźcie zdrowi - zakończyła swój wpis Maja.

Wśród waszych bliskich też znalazła się osoba zarażona, którą pozostawiono samej sobie?

Komentarze
koronawirus
East News
Newsy Lekarze są przerażeni koronawirusem w Polsce: "To jest tragedia! Epidemia wymknęła się spod kontroli"
Pandemia koronawirusa wymknęła się spod kontroli? Czy wszyscy potrzebujący mogą liczyć na specjalistyczną pomoc?
Redakcja Wizaz.pl
październik 19, 2020

Jak dzisiaj wygląda rzeczywistość w szpitalach? Czy wszyscy, którzy potrzebują opieki lekarskiej naprawdę mogą na nią liczyć? Profesor Krzysztof Simon w rozmowie z mediami szczerze opowiedział, jak dziś wygląda praca lekarzy w szpitalach. Wojewódzki konsultant ds. chorób zakaźnych i ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu we Wrocławiu nie ukrywa, że sytuacja jest dramatyczna!  Jak jest sytuacja w szpitalach przez koronawirusa? W związku z coraz większą liczbą osób zakażonych koronawirusem w szpitalach zaczyna brakować miejsc dla pacjentów? Takie niepokojące informacje już od kilku dni docierają do nas od lekarzy z całej Polski. W związku z tymi doniesieniami władze podjęły decyzję o budowie szpitala polowego na Stadionie Narodowym w Warszawie. W szpitalu polowym, według doniesień TVN24.pl, początkowo ma być przygotowanych 500 łóżek dla chorych na Covid-19, z czasem ta liczba ma wzrosnąć do 2 tysięcy - według portalu, przy stadionie mają powstać też chłodnie na ciała zmarłych . Zobaczcie także:   Ruszą kolejne tarcze antykryzysowe - branże fitness, ślubne i handel mogą liczyć na pomoc? Co o sytuacji w szpitalach mówi prof. Krzysztof Simon? Konsultant ds. chorób zakaźnych i ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu we Wrocławiu w rozmowie z z portalem GazetaWroclawska.pl przyznał, że jest bardzo źle! Żeby przyjąć chorych z koronawirusem, musimy wypisywać do domu część ludzi chorych na inne choroby. A miejsc i tak zaczyna brakować. To jest tragedia! Epidemia wymknęła się spod kontroli- w rozmowie z portalem przyznał prof. Krzysztof Simon.  Zobaczcie także:   Teraz za jedzenie i picie na ulicy dostaniemy mandat? Sprawdźcie, co grozi za złamanie przepisów Specjalista nie ukrywa, że dla chorych już brakuje...

Przeczytaj
Julia Wróblewska o swojej chorobie
Instagram@juleczkaaa_jula
Newsy Julia Wróblewska o swojej chorobie: "Oddałabym osiągnięcia, pieniądze i rozpoznawalność, gdybym mogła wyzdrowieć"
Julia Wróblewska w ostatnim czasie zmaga się z nawrotem choroby. Opowiedziała na Instagramie, jak się czuje i co dokładnie odczuwa podczas epizodów depresji.
Redakcja Wizaz.pl
październik 20, 2020

Julia Wróblewska otwarcie mówi o swojej chorobie - cierpi na depresję i zaburzenia osobowości. Zdarza jej się czuć odrealnienie, a po największych atakach paniki często nie pamięta tego, co się działo. Teraz Julia na swoim Instagramie opowiedziała ze szczegółami, jak wygląda życie z tą chorobą i jak stara się z nią radzić. Zobacz także:  Julia Wróblewska jest w ciąży?! Aktorka  pokazała zdjęcie z brzuszkiem Julia Wróblewska o swojej chorobie na Instagramie 22-latka regularnie uczęszcza na psychoterapię i to ona najbardziej pomaga jej w powrocie do psychicznej równowagi. Aktorka bierze też leki. Zaburzenia osobowości, z którymi zmaga się Julia Wróblewska mogą być niebezpieczne dla niej samej , dlatego tak ważna jest terapia i leczenie. Mimo to zdarzają jej się epizody mani, depresji i ataki paniki. Tak Julia opisała je swoim fanom na live'ie na Instagramie:  Wpadam w histerię, to jest darcie się w poduszkę, rzucanie rzeczami, uczucie, że chcę sobie zrobić krzywdę. Boję się. W takim epizodzie nie kontroluję siebie, jestem zmęczona, śpię po 18 godzin, nie mogę wstać, nie mogę jeść, nie mogę pić, jest słabo. Czego się wtedy boję? Siebie.  To jest najgorsze. Nie ma nic gorszego, czego się boję bardziej na świecie, niż siebie.  Myśli prowadzą do czynów, boję się ich, boję się, że zrobię sobie krzywdę w takim momencie. Teraz już jestem wyciszona, jestem na nowych lekach  - opowiedziała Julia. W ostatnim czasie Wróblewska przeżyła epizod maniakalno-depresyjny, stąd jej przerwa w social-mediach.  Już trochę lepiej, musiałam przejść różne emocje i stany, które się we mnie działy, otrzymałam pomoc, która dużo mi dała. Mam już plan na dalsze leczenie , dość intensywne, to będzie duży i odważny...

Przeczytaj
mandaty za brak maseczki
Julian Sojka/East News
Newsy Wyższe mandaty za brak maseczki ochronnej - powstał nowy projekt ustawy
Nowy projekt ustawy zakłada mandaty za brak maseczki ochronnej wynoszące tysiąc złotych. W dobie wzrostu zachorowań na koronawirusa, taki wariant może zostać przyjęty.
Redakcja Wizaz.pl
październik 20, 2020

Nowy projekt ustawy, który dotyczy m.in. realizacji obowiązku zasłaniania nosa i ust trafił na strony Sejmu. Wśród zapisów znajdują się te, dotyczące mandatów za lekceważenie nakazu. Projekt złożyła grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli wejdzie on w życie, kary za brak maseczki będą znacznie wyższe. To nie jedyne, co w tej kwestii może się zmienić. Wyższe mandaty za brak maseczki W związku ze wzrostem liczby zachorowań na koronawirusa, które dziś sięgają nawet 10 tys. przypadków dziennie (a jak wskazują prognozy wkrótce mogą osiągnąć dwa razy większą liczbę), rząd wprowadził politykę "zero tolerancji" dla lekceważenia nakazu zasłaniania nosa i ust. Oprócz tego w ubiegłym tygodniu wprowadzone zostały nowe obostrzenia w strefach żółtych i czerwonych. Nowe zasady dystansu społecznego, zwłaszcza w przypadku noszenia maseczek, czy przyłbic nie są respektowane.  Zobacz także:   Z jakiego materiału najlepiej uszyć maseczkę ochronną? Nie jest to bawełna Obecnie najczęściej odmawia się przyjęcia mandatu, powołując się na choroby, czy brak podstawy prawnej, ze względu na nieistniejącą dotąd ustawę, która mogłaby to regulować. Projekt złożony w Sejmie ma to zmienić. Według jego zapisów, mandaty za brak maseczki zostaną zwiększone z 500 do 1000 złotych. W przypadku zgłoszenia przez policję sprawy do sądu i sanepidu kary zaczynają się nawet od 5 tys. zł i mogą wynieść do 30 tys. zł.  Kto nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi lub w przepisach o Państwowej Inspekcji Sanitarnej albo nie przestrzega decyzji wydanych na...

Przeczytaj
koronawiurs ograniczenia w zakupach
iStock
Newsy Uważaj na te miejsca! Znajduje się na nich wiele wirusów, w tym SARS-CoV-2
Grupa australijskich naukowców określiła najbardziej skażone miejsca. Dezynfekcja rąk jest oczywista, ale unikanie dotykania tych obszarów pomoże zminimalizować ryzyko zakażenia koronawirusem.
Redakcja Wizaz.pl
październik 20, 2020

Mimo że największe ryzyko zakażenia stanowi bezpośredni kontakt z chorym , groźne wirusy znajdują się również na wielu przedmiotach codziennego użytku . Z badań opublikowanych w The Journal of Hospital Infection wynika, że koronawirus może przetrwać na niektórych powierzchniach nawet do dziewięciu dni .  Zobacz także: Czy można zarazić się koronawirusem przez kosmetyki? W których miejscach jest najwięcej wirusów? Jak wiadomo, koronawirus utrzymuje się dłużej na szklanych, metalowych oraz plastikowych powierzchniach . Potrafi przetrwać na nich ponad tydzień, więc ryzyko rozniesienia SARS-CoV-2 w kolejne miejsca i zarażenie nim kolejnych ludzi jest naprawdę wysokie. Więcej wirusów i bakterii znajduje się także na powierzchniach zimnych i wilgotnych . Nicole Bijlsma z ‎Australian College of Environmental Studies słusznie zauważa, że skażenie koncentruje się na obszarach, z którymi wiele osób ma kontakt. Wymieniła więc wszystkie przedmioty, których dotykania warto wystrzegać się w pierwszej kolejności . Są to: wózki i kosze w supermarketach przyciski przy przejściach dla pieszych oraz w środkach transportu publicznego (w większości miast nadal są zaklejone i pozostają wyłączone z użytku) przyciski w windzie i poręcze w miejscach publicznych (w tym również poręcza w środkach transportu publicznego) krany w toaletach publicznych (na przykład w galeriach handlowych) klawiatura bankomatu klamki w miejscach publicznych klawiatury i myszki w miejscu pracy tace do posiłków Zobacz także: Czy można zarazić się koronawirusem przez testery kosmetyków w drogeriach? Oczywiście nie jesteśmy w stanie uniknąć dotykania niektórych powierzchni, dlatego Timothy Newsome ze School of Life...

Przeczytaj