klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Nie żyje Archie Lyndhurst. Znany aktor miał zaledwie 19 lat
Instagram @archie_lyndhurst
Newsy

Nie żyje Archie Lyndhurst. Znany aktor miał zaledwie 19 lat

Cały kraj jest pogrążony w żałobie. Nie żyje Archie Lyndhurst, 19-letni gwiazdor kultowego serialu „So Awkward”. Śmierć aktora potwierdził jego ojciec.
Urszula Jagłowska
październik 02, 2020

Ta wiadomość wstrząsnęła Brytyjczykami. Nie żyje 19-letni aktor Archie Lyndhurst. Chłopak zmarł nagle we wtorek, 22. września, w rodzinnym domu w zachodnim Londynie. Jak czytamy w oficjalnym oświadczeniu ojca gwiazdora, także aktora, Nicholasa Lyndhursta, pogotowie po przybyciu na miejsce stwierdziło zgon chłopaka, lecz na tym etapie śmierć chłopaka jest traktowana jako niewyjaśniona.

Ivan z „Hotelu Paradise” szczerze opowiedział o związku z Anią i zdradził jej największą wadę

Nie żyje 19-letni aktor Archie Lyndhurst

Archie Lyndhurst zyskał sławę głównie dzięki roli w młodzieżowym serialu komediowym  „So Awkward”, opowiadającym o grupie przyjaciół z liceum, a także użyczał głosu w kultowej grze „Final Fantasy XIV: Heavensward„ z 2015 roku. Pierwsze kroki w aktorstwie Archie stawiał już gdy miał zaledwie 10 lat, a jego sławny ojciec Nicolas żartował, że syn odziedziczył po nim swój talent. 

Był niesamowicie utalentowanym aktorem, a jego wkład w "So Awkward" nigdy nie zostanie zapomniany. Poza tym był przezabawnym, hojnym, życzliwym młodym człowiekiem, z którym mieliśmy zaszczyt pracować przez siedem lat - wspominają 19-latka twórcy „So Awkward”.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez So Awkward (@soawkwardcbbcofficial)

Pożegnalne słowa napisał także aktor Samuell Small, który zagrał z Archim w sitcomie.

Nie mogę uwierzyć, że odszedłeś. Miałeś przed sobą całe życie i oddałbym wszystko, abyś mógł dalej się nim cieszyć. Nieustannie czuję ból w sercu, codziennie o tobie myślę i chciałbym porozmawiać z tobą jeszcze ten jeden ostatni raz, abyś wiedział, jak bardzo cię kocham. Obiecuję, że będę robił wszystko, abyś był ze mnie dumny. Kocham cię - czytamy na instagramowym profilu Samuella Smalla.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Samuel Small (@samuel.small)

Rodzina gwiazdora póki co nie chce zdradzać szczegółów śmierci Archiego i prosi o uszanowanie ich prywatności. Aktora na ulicach Londynu żegnają tłumy jego fanów.

Komentarze
Gienek Loska nie żyje
East News
Newsy Nie żyje Gienek Loska, finalista "X factor". Miał 45 lat
Gienek Loska zmarł w wyniku braku opieki po przebytym w 2018 roku udarze. Od ponad dwóch lat był sparaliżowany.
Redakcja Wizaz.pl
wrzesień 10, 2020

Śmierć Gienka Loski wstrząsnęła światem artystycznym niemniej niż informacja o tym, że w 2018 roku doznał rozległego udaru mózgu . Ostatnie lata były dla muzyka wyjątkowo trudne... Od dawna było wiadomo, że z jego zdrowiem nie jest najlepiej. Wszyscy żyli jednak nadzieją, że stan  Gienka Loski poprawi się. Niestety, wieczorem 9 września 2020 roku zmarł w rodzinnym mieście Biełoziersku na Białorusi. Dlaczego Gienek Loska zmarł? Gienek Loska, będąc w odwiedzinach u rodziny, doznał w 2018 roku rozległego udaru mózgu . Ze względu na problemy z komunikacją do szpitala dotarł dopiero po 11 godzinach... Przeszedł poważną operację, w wyniku której zapadł w śpiączkę . Wybudził się z niej dopiero po kilku miesiącach. Niestety Gienek Loska nie wrócił do pełnej sprawności. Konieczna była specjalistyczna opieka oraz rehabilitacja , które kosztowały fortunę. Przez ponad dwa lata leżał częściowo sparaliżowany w rodzinnym domu. Powstała nawet zbiórka pieniędzy, która miała pomóc rodzinie. Gienkowi nie udało się jednak doczekać do jej finału. Za przyczynę śmierci uznaje się brak specjalistycznej opieki po przebytym udarze. Nie można jej było udzielić muzykowi ze względu na panującą pandemię koronawirusa .  Informację o tym, że Gienek Loska nie żyje  potwierdził dziennikarzom Plotek.pl Prezes Polskiej Fundacji Muzycznej i portal nashaniva.pl. Kariera Gienka Loski Gienek Loska w 2011 roku wziął udział w popularnym  muzycznym show "X Factor". Trafił do drużyny Czesława Mozila . Jurorzy byli oczarowani zarówno jego głosem, jak i łatwością, z jaką przychodzi mu śpiewanie. W programie najczęściej wykonywał rockowe klasyki. 

Przeczytaj
Andrzej Strzelecki nie żyje
ONS
Styl życia Nie żyje Andrzej Strzelecki. Aktor miał 68 lat. Informację potwierdziła jego córka
Andrzej Strzelecki zmarł w wyniku przegranej walki z nowotworem. Choć zbierano środki na jego leczenie, aktor nie zdążył poddać się kuracji.

Andrzej Strzelecki, znany m.in. z serialu "Klan", gdzie wcielał się w rolę Koziełły , przegrał z nieoperacyjnym rakiem płuc i oskrzeli . Zmarł rankiem, 17 lipca o godz. 5:55. Przy aktorze byli najbliżsi. Andrzej Strzelecki nie żyje. Na co zmarł aktor? W czerwcu 2020 roku w mediach pojawiły się informacje o ciężkiej chorobie aktora. Wtedy to jego córka zorganizowała zbiórkę na jego leczenie. Potrzebna suma była zawrotna, bo to aż 1,5 mln złotych . Do akcji przyłączyły się gwiazdy oraz studenci Strzeleckiego z Akademii Teatralnej w Warszawie. 6 maja w USA dopuszczono lek Capmatinib na to schorzenie. Jest on dla mnie szansą na uratowanie życia, ale koszt kuracji przekracza moje możliwości finansowe (37000 $ miesięcznie) - mówił w nagraniu udostępnionym przez fundację Rak’n’Roll.  Choroba bardzo szybko postępowała, ale Andrzej Strzelecki walczył do samego końca. To jest taka choroba, przy której raz czuje się lepiej, raz gorzej. W ubiegłym tygodniu był na planie "Klanu", nagrywał swoje sceny, więc potrafi się zmobilizować. Ma też gorsze momenty, którym towarzyszy ból - powiedziała w rozmowie z Kobieta.wp.pl o ówczesnym stanie zdrowia jego córka. Niestety aktor przegrał tę nierówną walkę z rakiem dość szybko... Na zawsze zostanie w naszej pamięci nie tylko dzięki serialowi "Klan", ale też dzięki rolom w takich produkcjach, jak: "W pustyni i w puszczy", "Ostatni bieg" czy "Przepraszam, czy tu biją". 

Przeczytaj
Kareta na sygnale
Newsy Nie żyje pierwszy pracownik medyczny zakażony koronawirusem. To fizjoterapeuta ze szpitala w Radomiu
Mimo stałej opieki lekarzy, od dwóch tygodni stan zarażonego wirusem fizjoterapeuty nie poprawiał się. 46-letni mężczyzna zmarł dziś w nocy. Zostawił żonę i dwójkę dzieci...
Milena Majak
kwiecień 16, 2020

Mężczyzna pracował jako fizjoterapeuta na oddziale rehabilitacji Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Tochtermana. Jednego dnia po prostu nagle poczuł się gorzej. Zauważył, że jego stan spowodowany jest objawami łączonymi z COVID-19 . Miał dokuczliwy i duszący kaszel. W kolejnych dniach niestety nie było lepiej.  Zdjęcie: Łukasz Kalinowski/East News Fizjoterapeuta z Radomia zmarł na COVID-19 Zaledwie tydzień temu problemy z oddychaniem były u tego mężczyzny na tyle poważne, że zdecydowano o przeniesieniu go na wewnętrzny oddział intensywnej terapii . Niezbędne okazało się podłączenie go do respiratora oraz wprowadzenie w stan śpiączki farmakologicznej .  W ostatnich godzinach życia fizjoterapeuty, stan jego zdrowia gwałtownie się pogorszył. Niestety zmarł... To pierwszy przypadek śmierci pracownika medycznego w Polsce , który był zakażony koronawirusem. Z przykrością informujemy, że w szpitalu przy ul. Tochtermana w Radomiu zmarł fizjoterapeuta, pracownik naszego szpitala. Zarząd i personel Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego składa rodzinie i bliskim najszczersze kondolencje. Jednocześnie informujemy, że szpital chce przekazać wsparcie finansowe rodzinie zmarłego. Łączymy się w bólu z rodziną i bliskimi zmarłego - przekazała tvn24.pl Karolina Gajewska, rzecznik Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. Rozmówcy tvn24.pl z radomskiego szpitala twierdzą, że mężczyzna mógł się zarazić od przeniesionego do placówki pacjenta z oddziału neurologii. Jak podaje tvn24.pl, Mazowiecki Szpital Specjalistyczny w Radomiu to jedno z największych ognisk kooronawirusa w Polsce . W tym miejscu zakaziło się koronawirusem aż 200 osób, z czego ponad połowa (112 osób) to pracownicy. Ponadto 400 kolejnych pracowników przebywa na zwolnieniu lekarskim oraz zasiłku opiekuńczym. Zdjęcie główne: Łukasz Kalinowski/East News

Przeczytaj
Nie żyje gwiazda serialu "Siódme niebo", Lorenzo Brino
Styl życia Nie żyje gwiazda serialu "Siódme niebo", Lorenzo Brino
Tragiczna śmierć Lorenzo Brino zszokowała fanów serialu "Siódme Niebo" tym bardziej, że jego tożsamość była ukrywana przez tydzień...
Milena Majak
marzec 16, 2020

W serialu familijnym "Siódme Niebo" Lorenzo Brino grał jednego z uroczych bliźniaków - Sama Camdena. Niestety media obiegła smutna wiadomość o tragicznej śmierci młodego aktora. Miał zaledwie 21 lat ... Zdjęcie: Materiały prasowe 21-letni Lorenzo Brino nie żyje Serial "Siódme niebo" był jedyną produkcją, w której Lorenzo wziął udział. W rolę Sama Camdena wcielał się dość długo, bo od 1999 roku do aż 2007 roku . Do obsady serialu trafił zaledwie kilka miesięcy po tym, jak się urodził. Na ekranie zadebiutował razem z bratem bliźniakiem, gdy mieli zaledwie pięć miesięcy . Po zakończeniu zdjęć do filmu zdecydował się nie kontynuować kariery aktorskiej . Skupił się na nauce oraz sporcie.  Zginął tragicznie w wypadku samochodowym 9 marca 2020 roku w hrabstwie San Bernardino około godziny 3 nad ranem. Jak do tej pory wiadomo tylko, że podczas jazdy samochodem, stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w słup. Jechał sam. Jego tożsamość została podana do informacji mediów dopiero tydzień później  Informację o jego śmierci potwierdził koroner z hrabstwa San Bernardino oraz ciotka 21-latka, Janet Brino. Strata mojego kochanego siostrzeńca wyrwała dziurę w moim sercu. Bóg potrzebował anioła, dlatego zabrał cię do siebie - napisała ciotka. Wyświetl ten post na Instagramie. Post udostępniony przez E! News (@enews) Mar 15, 2020 o 9:30 PDT Zdjęcie główne: Materiały prasowe

Przeczytaj