klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Newsy

Tak wyglądały ostatnie chwile Krzysztofa Krawczyka. Mówił o żonie, że jest "promykiem słońca", a tuż przed śmiercią opublikował wpis...

Natalia Brzostowska
kwiecień 06, 2021

W poniedziałek wielkanocny po południu Andrzej Kosmala poinformował o śmierci Krzysztofa Krawczyka. Legendarny artysta zmarł w wieku 74 lat. 

Krzysztof Krawczyk ostatnie dwa tygodnie przebywał w szpitalu, gdzie musiał być hospitalizowany z powodu koronawirusa, pomimo przyjęcia szczepionki. Żona artysty Ewa Krawczyk do samego końca miała nadzieję, że święta wielkanocne spędzi z mężem. Tak też się stało. Krzysztof Krawczyk wrócił do domu w Wielką Sobotę.

Kochani! Jestem w domu! Do mojej sypialni wpadają 2 promyki słońca: wiosenny przez okno i Ewunia przez drzwi. Dziękuję za modlitwę i życzenia! Zdrowia wszystkim życzę, nie dajmy się wirusowi! - napisał jeszcze w sobotę.

Nic nie zapowiadało tragedii, która miała się wydarzyć już dwa dni później... 

Krzysztof Krawczyk do ostatnich chwil życia był aktywny na Facebooku. W niedziele wieczorem napisał post, w którym przyznał fanom, że nie może doczekać się emisji swojego recitalu z Sopotu z 1994 roku... Ten występ odmienił jego życie... 

Obejrzycie zrestaurowny cyfrowo recital z tamtych lat! Piękne wspomnienia! I jak tu zasnąć? - pisał podekscytowany...

Jego ostatni wpis pojawił się w godzinach popołudniowych... Zaledwie dwie godziny później Andrzej Kosmala potwierdził śmierć Krzysztofa Krawczyka. Wybitny muzyk zmarł 5 kwietnia 2021 roku. Ewa Krawczyk poinformowała, że przyczyną śmierci jej ukochanego męża nie był koronawirus a choroby współistniejące. W powyższym wideo wspominamy ostatni wpis i ostatnie chwile Krzysztofa Krawczyka na Facebooku...  Do końca był z muzyką, do końca był dla rodziny i dla swoich fanów. 

Zobacz także: Nie żyje Krzysztof Krawczyk - informację o śmierci potwierdziła żona artysty

To trudne zakończenie świąt dla wszystkich bliskich oraz fanów Krzysztofa Krawczyka. Nie żyje wybitny muzyk. 

Krzysztof Krawczyk
Tadeusz Wypych/REPORTER

Komentarze