Sadie Sink, znana z roli w hicie „Stranger Things”, wywołała poruszenie wśród fanów i środowiska aktorskiego swoim bezkompromisowym podejściem do wizerunku. W najnowszym wywiadzie dla magazynu „Glamour” wyznała, że nigdy nie zmieniła koloru swoich włosów, nie ma kolczyków ani tatuaży i... nie zamierza tego zmieniać. Dlaczego tak bardzo trzyma się naturalności? Oto, co powiedziała.
WIDEO…
Sadie Sink i jej żelazna zasada dotycząca włosów
W rozmowie z amerykańskim „Glamour”, Sadie Sink stanowczo stwierdziła, że nigdy nie farbowała swoich rudych włosów. Aktorka znana z roli Max w serialu „Stranger Things” przyznała, że choć przez lata pojawiały się w niej różne emocje względem koloru włosów, ostatecznie pozostała przy naturalności.
Myślałam o tym, ale nigdy nie farbowałam włosów.powiedziała Sink
Dodała, że osoby z rudymi włosami często słyszą jedno: nigdy ich nie farbować. Sama wciela tę zasadę w życie. Aktorka otwarcie mówi o wewnętrznych rozterkach, jakie towarzyszyły jej przez lata w relacji z własnym wyglądem.
Czasami kochasz swoje włosy i myślisz: 'Tak, to najlepsze, co mam', ale są też momenty, gdy chcesz wszystko zmienić.wyznała.
Pomimo tych wahań, nigdy nie zdecydowała się na farbowanie. Aktorka bardzo ceni w sobie tę naturalność. Zmiany koloru do ról? Tylko przy pomocy peruk. W tym samym wywiadzie Sadie Sink ujawniła, że nie posiada ani jednego kolczyka ani tatuażu. Jak sama zaznaczyła, podoba się jej to, ale nigdy sobie ich nie zrobi. To stanowisko może zaskakiwać, biorąc pod uwagę dominujące w Hollywood trendy związane z modyfikowaniem wyglądu. Sink konsekwentnie pozostaje przy naturalnym wizerunku.
Presja show-biznesu a potrzeba autentyczności
Sadie Sink, nominowana do nagrody Tony za rolę w sztuce „John Proctor Is the Villain”, wskazuje na rosnącą presję w przemyśle rozrywkowym, dotyczącą zmieniania wyglądu i dostosowywania się do zmiennych kanonów piękna. Aktorka zauważyła, że w dzisiejszych czasach ludzie i moda zmieniają się bardzo szybko, a to wszystko przenika do aktorstwa, co nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Trudne jest też dorastać na scenie, w świetle reflektorów i nie zatracić się w tym wszystkim. Sadie Sink przyznała, że wielokrotnie musiała sprowadzać się na ziemię pytaniami, czy na pewno jest jej to potrzebne.