klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
iStock
Newsy

Myślisz, że słodycze tuczą? Błąd! Przyczyna tycia jest zupełnie inna i nie ma związku z dietą

Tyjesz i nie wiesz, dlaczego tak się dzieje? Uważaj! Podobno nawet mała ilość kurzu w domu może odgrywać bardzo ważną rolę w rozwoju komórek tłuszczowych w naszym organizmie...
Milena Majak
lipiec 19, 2017

Naukowcy z American Chemical Society odkryli, że związki zwane endokrynogennymi substancjami chemicznymi (EDC) znajdujące się w kurzu domowym mogą pobudzać komórki tłuszczowe do gromadzenia większej ilości tłuszczu.

EDC to bardzo szeroka grupa związków, a ich obecność w kurzu będzie zależna głównie od obecności produktów zawierających je w domu. Wśród źródeł EDCs znajdziemy m.in. niektóre pojemniki na żywność zawierające Bisfenol A (BPA), polichlorek winylu (PCV), parabeny zawarte w niektórych kosmetykach, środki ochrony roślin takiej jak DDT, ale też fitoestrogeny zawarte w owocach i warzywach. Związki te występują także naturalnie i znane są od lat - mówi dietetyk FitAdept, Martyna Przybysławska.

Związki EDC wdychamy praktycznie codziennie. Następnie wchłanianymy przez skórę. Według szacunków Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska, około 50 miligramów kurzu domowego wdychają każdego dnia same dzieci.   

Przepis na detoks: zielony koktajl owocowo-warzywny

Czy można przytyć przez kurz?

Naukowcy zebrali próbki kurzu z 11 domów w Północnej Karolinie. Ekstrakty z siedmiu z 11 próbek powodowały tworzenie nowych komórek tłuszczowych w tych dojrzałych oraz gromadzenie triglicerydów (rodzaj tłuszczu dostarczanego z pokarmem pochodzenia zwierzęcego.). Tylko jedna z próbek pyłu nie działała.

Dodatkowe testy na zwierzętach wykazały, że styczność młodych organizmów z niektórymi substancjami zaburzającymi gospodarkę hormonalną, może skutkować przybieraniem przez nie na wadze nawet kilka lat później.

Ale czy to rzeczywiście oznacza, że od teraz powinniśmy bać się kurzu nawet we własnym domu?

Na samym początku należy zaznaczyć, że kurz, a nawet potencjalnie zawarte w nim związki endokrynnie czynne (EDCs), nie sprawiają bezpośrednio, że tyjemy. Mogą one jednak oddziaływać na syntezę, sekrecje, transport, wiązanie, działanie lub eliminację hormonów w organizmie, co może pośrednio przyczyniać się do rozwoju otyłości czy chorób - wyjaśnia 

Jak mówi nasz ekspert, "na pewno osoby posiadające genetyczne predyspozycje do nowotworów, chorób układu hormonalnego, czy osoby walczące z niepłodnością powinny zwrócić szczególną uwagę na unikanie EDCs w codziennym życiu". Kurz nie jest winny występowania otyłości i chorób metabolicznych.

Co tak naprawdę powoduje tycie?

Na to pytanie chyba każda z nas zna poprawną odpowiedź. Bezpośrednią przyczyną na pewno nie jest i nigdy nie będzie kurz :).

Choć kurz ma w tym swój udział, to jednak pierwsze skrzypce gra tu nadmierne spożycie kalorii, przejadanie się i brak pohamowania w spożyciu żywności. Przede wszystkim nadmierna podaż kalorii będzie głównym czynnikiem rozwoju otyłości, a ta niesie za sobą inne powikłania jak cukrzyca, hipercholesterolemia, nowotwory. Nie wykluczymy wszystkich potencjalnych czynników, ale warto skupić się na tych, na które mamy wpływ.

Jak dodaje nasz ekspert "kurzu nie jesteśmy w stanie całkowicie uniknąć, ale nadwyżki kalorii, niezdrowej diety i kupowania jedzenia w plastikowych opakowaniach jak najbardziej". A my jesteśmy dodatkowo zdania, że dokładne odkurzanie może stanowić część domowego treningu. Wiesz, że wystarczy godzina energicznego pozbywania się kurzu, aby spalić nawet 270 kcal? :)

Komentarze
materiały PR
Newsy Wyniki konkursu Remington: Piękne włosy na dłużej!
Poznaj najnowsze produkty do pielęgnacji i stylizacji włosów marki Remington. Brałaś udział w konkursie? Sprawdź, czy wygrałaś!
Materiał partnera
listopad 26, 2015

Zimna mgiełka, keratyna, olejki arganowy i makadamia nakładane na włosy w trakcie zabiegu. Dzięki unikalnym technologiom lokówki, prostownicy i suszarki Remington PROtect, włosy znacznie lepiej znoszą zabiegi, a jednocześnie są odżywione i bardziej lśniące. Jak to działa? Hydracare – zimna mgiełka Hydracare to technologia zastosowana w prostownicy i lokówce PROtect. W chwili gdy otwieramy rozgrzane urządzenie, rozpyla ono na włosy mgiełkę wody. Dzięki temu włosy poddają się układaniu w znacznie niższej temperaturze: 170 zamiast 230°C – to o ponad ¼ chłodniej niż przy tradycyjnych urządzeniach. Oznacza to aż 68% mniej uszkodzeń, lepszy wygląd włosów i bardziej długotrwałe efekty. Suszenie i układanie, które pielęgnuje Przełomową cechą nowej linii Remingtona są powłoki Advanced Ceramic, nasączone pielęgnacyjnymi substancjami. Zostawiają na nich cząsteczki keratyny oraz olejków arganowego i makadamia. Keratyna to podstawowy budulec włosów, a egzotyczne olejki nawilżają i odżywiają włosy. Szybciej znaczy chłodniej Również działanie suszarki PROtect zoptymalizowano pod kątem ochrony włosów. Dzięki wydajnemu mechanizmowi (moc 2100 W, działanie porównywalne z 2400 W w tradycyjnych suszarkach) wyrzuca powietrze szybciej, przez co nie musi go tak mocno podgrzewać. Dlatego jest łagodniejsza dla włosów. Urządzenia Remington PROtect spełniają lub przewyższają nowoczesne standardy: szeroko regulowana temperatura pracy (w lokówce i prostownicy zainstalowany dodatkowo wyświetlacz cyfrowy), bardzo szybkie (tylko 15 sekund) nagrzewanie i automatyczne wyłączniki prostownicy i lokówki, ruchome płytki prostownicy, system jonizacji powietrza suszarki, wygodne, długie przewody. I aż 5 lat gwarancji. Kolekcję PROtect dopełniają 2 szczotki: z naturalnego i sztucznego włosia dla lepszego rozprowadzania olejków, oraz z...

Przeczytaj
Fotolia
Newsy Ziewanie jest zaraźliwe? Nie dla psychopatów
W przeszłości naukowcy udowadniali, że tylko psychopaci chcą przyjaźnić się ze swoimi byłymi. Teraz osobowość psychopatyczną zarzuca się także osobom, które nie dają zarazić się ziewaniem.
Małgorzata Mrozek
sierpień 23, 2016

Badania nad „zaraźliwością” ziewania przeprowadzili naukowcy z Baylor University. Badani wypełnili najpierw kwestionariusze, które pozwoliły określić typ ich osobowości. Później oglądali nagrania, na których widzieli ziewanie, śmiech oraz neutralny wyraz twarzy. Elektrody umieszczone na ich czole, powiekach oraz palcach zmierzyły przy tym zmiany w napięciu mięśniowym. Okazało się, że  najmniej empatyczni badani najrzadziej ziewali na widok ziewających osób. Badania opublikowane w „Personality and Individual Differences” dowodzą, że sposób, w jaki człowiek reaguje na czyjeś ziewanie, mówi dużo o jego  sadystycznych i narcystycznych skłonnościach. Nie chodzi tu ani o długość ziewania, ani o dźwięki, jakie przy tym wydaje, ale sam fakt, czy powiela zachowanie osoby ziewającej. Okazało się więc, że jeśli przyłączamy się do kogoś, kto przy nas ziewa, wszystko jest w porządku. Nie jest to w końcu oznaką braku kultury osobistej ani znużenia, lecz naszej empatii. Gorzej, gdy na widok ziewającej osoby mamy kamienną twarz.  Brak reakcji na czyjeś ziewanie może bowiem świadczyć o tym, że jest się psychopatą.  Nie oznacza to oczywiście, że jesteśmy niebezpieczni dla otoczenia, ale być może mamy skłonność do samolubnych zachowań, jesteśmy przebiegli w relacjach osobistych lub, mówiąc delikatnie, jako osoby na kierowniczych stanowiskach nie najlepiej traktujemy swoich pracowników. Sprawdź także:  5 sposobów na idealne loki i fale

Przeczytaj
Newsy Ozdabiają, intrygują i... powodują raka? Miłośnicy tatuaży powinni to przeczytać
Europejska Agencja Chemikaliów ma niewesołe wieści dla wszystkich, którzy zrobili sobie tatuaż i tych, którzy dopiero planują ozdobić w ten sposób swoje ciało. Wyniki badań są niepokojące.
Milena Majak
październik 31, 2016

Badania oraz dyskusja wokół tematu tatuaży, dotyczą składu tuszu, którymi są one wykonywane. Niektóre potrafią wywołać silne alergie . Okazuje się, że substancje chemiczne zawarte w barwniku, gromadzą się w naszym organizmie i potrafią mutować . Wytatuowanie sobie czegokolwiek, niesie ze sobą zatem potencjalne ryzyko zachorowania na raka. Wiele badań pokazuje, że zdrowie wytatuowanych osób jest powiązane ze składem farb do wykonywania tych malunków. Substancje w nich zawarte działają mutagennie i mają toksyczny wpływ na nasz organizm - mówią naukowcy z Europejskiej Agencji Chemikaliów. Podczas nakłuwania skóry igłą, niewielkie ilości atramentu przenikają do krwiobiegu i tak powoli docierają do każdego zakamarka w naszym ciele. A to oznacza, że mogą trafić między innymi do nerek... Okazuje się, że na rynku są dostępne tusze, które nie mają na terenie Unii Europejskiej żadnych regulacji prawnych . Brakuje im chociażby etykiet ze składem. To oznacza, że nie powinno się ich używać. Dlaczego? Ponieważ nie zostały w żaden sposób przebadane. A tatuator, który je kupuje, sam nie jest do końca świadomy tego, co podaje swoim klientom. Źródło: Pinterest Wiesz, czym jesteś tatuowany? Skład barwników został poddany wnikliwym badaniom. Naukowcy są zgodni, co do tego, że niektóre barwniki są o wiele bardziej toksyczne dla naszego organizmu niż pozostałe. Czerwony zawiera rtęć , a niebieski, zielony oraz fioletowy - kobalt . To właśnie te pierwiastki są odpowiedzialne między innymi za powstawanie nowotworów . Oprócz tego możemy doświadczyć nieprzyjemnej reakcji alergicznej, która objawia się ziarniniakiem , czyli małymi guzkami na skórze.  Jeżeli na rynku pojawi się nowy tusz do tatuowania, musi przejść testy. Jeżeli w jego składzie zostaną wykryte szkodliwe dla zdrowia substancje, zostaną złożone stosowane papiery do rozpoczęcia...

Przeczytaj
Seks: na czym polega poliamoria?
Newsy Coraz więcej osób decyduje się na poliamorię. Czy ten trend naprawdę pomaga uratować związek?
Czym jest poliamoria i dlaczego coraz więcej par wybiera tego rodzaju bliskość?

Czysta przyjemność, romantyczne uniesienia i zakochiwanie się w partnerze od nowa? Jak podkreślają zwolennicy poliamorii, to możliwe. Według nich tego rodzaju bliskość spaja związek, zapewnia lepsze doznania seksualne i stanowi świetny sposób na podkręcenie atmosfery w sypialni. Niemniej pomimo wszystkich tych zalet wymienianych przez sympatyków poliamorii, większość społeczeństwa uznaje ten trend za niemoralny. Dlaczego? Czym jest poliamoria i dlaczego co czwarty Polak by się na nią zdecydował? Termin „poliamoria” został ukuty z połączenia dwóch słów „poli” (wiele) oraz „amor” (miłość) i zakłada wchodzenie w relacje miłosne z wieloma osobami przy jednoczesnej szczerości wobec wszystkich uczestników tej relacji. Jednakże taka bliskość często mylona jest ze swingowaniem. Dlaczego? Ponieważ poliamoria, podobnie jak swingowanie również zakłada aktywność seksualną z wieloma osobami w tym samym okresie czasu, jednakże to coś więcej niż tylko fizyczność. Osoby decydujące się na poliamorię szukają przede wszystkim relacji romantycznej z wieloma osobami, na swój sposób zakochując się w każdej z nich. Jak wynika z najnowszych badań przeprowadzonych w lutym 2019 roku przez pracownię IQS na zlecenie BBC Brit na grupie tysiąca Polaków , nasze społeczeństwo pomimo wielu zachodnich trendów, także tych związanych z seksualnością, nadal wybiera konserwatywny model relacji partnerskich. Aż 76 proc. ankietowanych przyznało, że nie wyobrażają sobie sytuacji, w której mieliby dzielić się z kimś innym ukochaną osobą , a taką propozycję uznaje wręcz za poniżającą. Jednakże pomimo iż zdecydowana większość z nas potępia związki poliamoryczne, to 24 proc. badanych Polaków zadeklarowało, że skusiłoby się na taką relację, gdyby miała ona...

Przeczytaj