klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
Koronawirus - winda
Newsy

Metoda z gąbką przeciw koronawirusowi dla mieszkańców bloków - zadziała?

Filip Chajzer opublikował zdjęcie gadżetu, który z pozoru nie nasuwa nam żadnych skojarzeń, jeśli mowa o jego użyciu. To jednak rodzinna metoda na zapobieganie zarażenia się koronawirusem przez dotyk przedmiotów codziennego użytku, jak przyciski w windzie.
Marta Średnicka
marzec 30, 2020

Kiedy w czasie pandemii niebezpieczne są nie tylko kontakty z ludźmi, ale również dotykanie wcześniej używanych przez nich przedmiotów, trudno jest funkcjonować. Mieszkając w bloku, zwłaszcza kilku lub kilkunastopiętrowym korzysta się z tej samej klatki schodowej, windy, klamek lub poręczy. Jedna z mieszkanek takiego bloku postanowiła stworzyć z dziećmi gadżet, który miał być ułatwieniem w unikaniu koronawirusa dla sąsiadów.

Zobacz także: Jednorazowe rękawiczki ochronne - ich rodzaje i które chronią przed koronawirusem

Nie tylko Siwiec i Rozenek-Majdan! Te gwiazdy podczas kwarantanny chętnie pozują z dziećmi

O co chodzi z metodą na gąbkę, żeby uniknąć koronawirusa?

Na swoim profilu na Inatsgramie, Filip Chajzer umieścił zdjęcie dziwnie wyglądającego tworu z gąbki, wykałaczek i taśmy klejącej. Powbijane w zmywak patyczki przymocowane były do ściany w windzie. Okazuje się, że jest to tzw. "jeżyk".

"Zabierz igiełkę jeżykowi, naciśnij przycisk windy i weź ją ze sobą" - głosi kartka umieszczona pod jeżykiem.

Wykałaczkę wyrzuca się następnie do śmietnika znajdującego się tuż przy wyjściu z bloku. Ma to uchronić sąsiadów przed dotykaniem przycisków windy. Jak zaznaczył Filip Chajzer, pomysł co prawda nie zrodził się w Polsce, a w Chinach, jednak jest dobrą metodą na naukę podstawowych zasad higieny w dobie koronawirusa i połączenie jej z zabawą. 

Pod postem ludzie dzielili się również swoimi sposobami na przejazd windą.

W Chinach przycisk w windzie naciska się zapalniczką a następnie zapala się ją na chwilę by zabić bakterie i wirusy - to jest dopiero patent! - napisała jedna z użytkowniczek.

Zobacz także: Koronawirus - jak odróżnić go od grypy lub alergii?

Dezynfekcja przedmiotów codziennego użytku - dlaczego warto?

Koronawirus potrzebuje żywego organizmu, by móc na nim przetrwać. Na powierzchniach, jak poręcze, czy produkty spożywcze typu jajka czy jabłka ginie po kilku godzinach. Niemniej jednak do czasu, kiedy jego powłoczka wysycha mija ok. 3 h (a w poszczególnych przypadkach, np. przy niskich temperaturach do 6 a nawet 9 godzin). Warto więc zadbać o to, by unikać kontaktu z powierzchniami, które dotykają osoby trzecie, by później nie przenieść bakterii i wirusów na swój organizm, dotykając np. twarzy.

Należy pamiętać więc o częstym myciu rąk i odkażaniu powierzchni typu klamki, czy telefon. W takich przypadkach doskonale sprawdzą się środki antybakteryjne i dezynfekujące lub alkohol. 

Zobacz także: Smartfon to siedlisko bakterii - jak go zdezynfekować?

Źródło zdjęcia głównego: Volodymyr Hryshchenko / Unsplash

Komentarze
Newsy Nie tylko żel antybakteryjny - te produkty także warto mieć w trakcie epidemii koronawirusa
Sprawdź, co warto kupić, aby zminimalizować ryzyko zakażenia koronawirusem, który może powodować groźne zapalenie płuc. Spiesz się, bo podane przez nas produkty mogą niedługo zniknąć ze sklepów!
Laura Osakowicz
marzec 11, 2020

Epidemia koronawirusa dotarła do Polski. Groźny wirus wywołuje objawy podobne do grypy - charakterystyczna jest wysoka gorączka, kaszel, duszności. Nowy wirus szczególnie zagraża osobom starszym i schorowanym. Światowa Organizacja Zdrowia wydała zalecenia, które mówią o tym jak zmniejszyć prawdopodobieństwo zarażenia. Należy myć często ręce wodą z mydłem , a w razie braku dostępu do bieżącej wody, dezynfekować ręce żelem antybakteryjnym . Mydło i żel to nie jedyne produkty, w które warto się ubezpieczyć w razie zaostrzenia się epidemii. Warto mieć w domu zapas jedzenia na dwa tygodnie kwarantanny oraz kilka produktów z drogerii i apteki. Źródło: Istock Koronawirus - co warto kupić? W Chinach epidemia SARS-CoV-2 trwa od ponad dwóch miesięcy. Oprócz zamkniętej strefy wokół 11-milionowego miasta Wuhan, w którym odnaleziono pierwsze ognisko zachorowań, ludzie w Chinach normalnie żyją i chodzą do pracy. Przestrzegają za to wielu reguł, które zmniejszają prawdopodobieństwo zarażenia się wirusem, a przez dwa miesiące nauczyli się z nim żyć na tyle, że wzrost zachorowań w Azji wyraźnie maleje. Teraz, kiedy my jesteśmy tam, gdzie Chińczycy byli dwa miesiące temu, mamy ten komfort, że możemy skorzystać z ich wiedzy. Ułatwia nam to z pewnością obecność social-mediów. Na YouTubie obejrzeć możemy filmy wielu Polaków, którzy mieszkają w Chinach i chętnie dzielą się swoimi radami na temat tego w co warto się ubezpieczyć.  Koronawirus w Polsce - maseczki ochronne W Chinach wiele osób korzysta z ochronnych maseczek na twarz. W Polsce jest duży kłopot z ich dostępnością, brakuje ich nawet dla lekarzy. Jeśli jednak uda nam się znaleźć maseczki, warto kupić nawet te zwykłe, papierowe, bez żadnego filtra. Nie ochronią nas przed zarażeniem, ale jeśli my zachorujemy, chociażby na zwykłą grypę, zminimalizuje to ryzyko zarażenia innych osób, także...

Przeczytaj
Spray na koronawirusa
Newsy Spray na koronawirusa, który chroni powierzchnie przez 90 dni
Pierwsze egzemplarze sprayu na koronawirusa mają być dostępne już w maju. Preparat chroni powierzchnie i według specjalistów może być przełomowy w walce z epidemią.
Marta Średnicka
kwiecień 28, 2020

W dobie pandemii koronawirusa produkty takie jak żele antybakteryjne oraz mydła zyskały na znaczeniu. Polacy dezynfekują ręce, powierzchnie i przedmioty codziennego użytku, jednak zagrożenie pojawienia się wirusów i bakterii wciąż jest realne. W Chinach znaleziono na to sposób. Naukowcy stworzyli tzw. MAP-1, preparat w sprayu, który chroni powierzchnie przez 90 dni. Na rynku może pojawić się już w maju. Zatwierdzony do użytku został już w lutym 2020 roku. Zobacz także: Jak uszyć maseczkę ochronną - instrukcja krok po kroku [wideo] Źródło: iStock Jak działa spray na koronawirusa? Naukowcy z Hongkońskiego Uniwersytetu Nauki i Techniki tworzyli produkt na długo przed epidemią koronawirusa. Opracowanie sprayu zajęło im 10 lat. Jego działanie polega na pokryciu wybranych przedmiotów codziennego użytku (ale też użytku publicznego) polimerową powłoką. Jest ona w stanie ochronić ją przed wirusami i bakteriami przez okres trzech miesięcy. W Chinach korzystają z niego już wybrane centra handlowe i szkoły. Można go rozpylać na powierzchniach często używanych przez społeczeństwo, takich jak poręcze i przyciski podnoszenia w celu ochrony przed koronawirusami - czytamy w komunikacie Sky News. Spryskana sprayem na koronawirusa powierzchnia pokrywa się powłoką ochronną z milionów nanokapsułek zawierających środki dezynfekujące, skutecznych w zabijaniu bakterii, wirusów i zarodników. Produkt ma działać nawet po wyschnięciu. Spray dobrze reaguje również na ciepło. Obecne w nim polimery sprawiają, że jest znacznie skuteczniejszy w działaniu niż np. alkohol. To one uwalniają środki dezynfekujące przy kontakcie z ludźmi. Jak wskazują specjaliści, spray na koronawirusa jest bezpieczny dla skóry oraz organizmu i jednocześnie nie szkodzi środowisku. Obecnie produkt tworzony jest do stosowania na duże powierzchnie. Autorzy pracują jednak nad wypuszczeniem małych pojemności dla...

Przeczytaj
Koronawirus - pacjentka zero
Newsy Koronawirus: znamy pacjenta zero z Wuhan - to on rozpoczął epidemię?
Identyfikacja "pacjenta zero" jest ważna. Pomaga w ustaleniu źródła zarażeń i sposobu ich rozprzestrzeniania się. Dopiero teraz podano, kim była pacjentka, od której prawdopodobnie rozpoczęła się epidemia koronawirusa.
Marta Średnicka
marzec 31, 2020

Kiedy pod koniec ubiegłego roku w Chinach zaczęto mówić o Wuhan i zarażeniach koronawirusem, świat zdawał się nie być świadomy tego, co niedługo wydarzy się w innych krajach i kontynentach. Wielu zadawało sobie pytanie, od kogo zaczęła się epidemia, która sięgnęła również Polaków. Teraz wiadomo już, kim był "pacjent zero", czyli pierwsza osoba z objawami. Zobacz także: Koronawirus - jak odróżnić go od grypy lub alergii "Pacjent zero" z Chin to sprzedawczyni krewetek Wei Guixian to 57-letnia kobieta, która sprzedawała krewetki na targu z owocami morza w Wuhan. To ona 10 grudnia zgłosiła się do lekarza z objawami typowymi dla grypy. Miała m.in. dreszcze. W klinice otrzymała zastrzyk, po czym wróciła do pracy. W ten sposób prawdopodobnie zaraziła innych, obecnych na targu ludzi. Od tego czasu odwiedziła kilku kolejnych lekarzy, po czym 16 grudnia trafiła do szpitala Wuhan Union Hospital. Pod koniec roku przeszła kwarantannę. Była jednym z pierwszych 27 przypadków, u których zdiagnozowano koronawirusa. W styczniu opuściła szpital. Wśród pierwszych 27 zdiagnozowanych, aż 24 osoby związane były z rynkiem rybnym i owoców morza w Wuhan. W Polsce "pacjentem zero" był mężczyzna, u którego 4 marca zidentyfikowano koronawirusa. Zarażony przebywał w szpitalu w Zielonej Górze. Przyjechał do Polski z Niemiec. Leczenie mężczyzny zajęło dwa tygodnie, po czym zdrowy opuścił szpital. Zobacz także: Rękawiczki ochronne - rodzaje. Które chronią przed koronawirusem? Koronawirus w Chinach - obecna sytuacja Dziś sytuacja w Chinach jest opanowana. Liczba zarażonych sięgnęła nieco ponad 82 tys., jednak rozprzestrzenianie się koronawirusa ustało. Na ten moment aktywnych jest nieco ponad 2 tys. przypadków. Wyleczyć udało się ponad 76 tys. ludzi.  Mapa koronawirusa w Polsce i na świecie w czasie rzeczywistym, uwzględniająca wszelkie dostępne dane udostępniona została tutaj ....

Przeczytaj
Koronawirus - place zabaw
Styl życia Koronawirus: plac zabaw i spacery z dzieckiem
Plac zabaw nie jest szczególnie przyjaznym i bezpiecznym miejscem dla dziecka i jego rodzica. To właśnie u najmłodszych koronawirus nie przynosi objawów. Zamiast tego, lepiej wybrać spacer z dzieckiem.
Marta Średnicka
marzec 17, 2020

Koronawirus w Polsce i idące z nim w parze zamknięcie szkół spowodowało, że dzieci spędzają pozornie wolne dni wraz z rodzicami w domu. Opiekunowie muszą zorganizować swoim pociechom (niezależnie od wieku) czas i często dają się przekonać do wyjścia na plac zabaw, czy spotkań z kolegami z klasy. Nie zawsze jest to bezpieczne. Zobacz także: Zarażony koronawirusem lekarz pokazuje dziennik swoich objawów na Twitterze Koronawirus a plac zabaw - czy to bezpieczne? Plac zabaw jest miejscem, które nie zawsze może zostać zamknięte lub wyłączone z użytku. W wielu miastach, ogrodzone place zabaw zostały zamknięte dla dzieci i ich rodziców. Otwarte i ogólnodostępne obiekty mogą zostać jedynie opatrzone informacją przestrzegającą mieszkańców o konieczności ograniczenia przebywania na ich terenie. Czy oznacza to, że nie powinniśmy wcale z nich korzystać? W obecnej sytuacji lepszym wyjściem jest spacer. Plac zabaw, niezależnie od tego, czy jest pełen dzieci, czy też świeci pustkami, jest miejscem, w którym zwykle przebywa wiele osób - również dorosłych. Mnożą się tam bakterie - na zabawkach, poręczach, czy w piaskownicy. Dzieci dotykają tych samych przedmiotów, niejednokrotnie wkładają je do buzi, dotykają brudnymi rękoma twarzy, kichają na siebie i wchodzą w fizyczne interakcje, nieświadome zagrożenia czy zaleceń medycznych. W domu przenoszą bakterie i zarazki na przedmioty, których używają rodzice, jak również na ich samych. Kiedy więc twoje dziecko będzie prosiło lub zanosiło się w histerii, że chce pójść na plac zabaw, zaproponuj mu inne rozwiązanie i odpowiedz "nie". Zobacz także: Koronawirus - mapa Polski w czasie rzeczywistym Czy można pójść z dzieckiem na spacer i wyjść z domu? Owszem. Spacer z dzieckiem (jak również bez niego) jest wręcz wskazany dla zdrowia, oczywiście w momencie, kiedy nie jest się objętym kwarantanną i nie posiada się...

Przeczytaj