klub recenzentki wizaz klub recenzentki wizaz Wejdź
lampa sterylizująca w Biedronce
iStock
Newsy

Lampę sterylizującą do ubrań czy samochodu kupisz teraz w Biedronce. Idealna do walki z koronawirusem!

Lampa emitująca światło UV-C pozwala na skuteczną dezynfekcję przedmiotów i ubrań. Z jej pomocą można pozbyć się bakterii, wirusów, pleśni i grzybów.
Matylda Nowak
październik 30, 2020

Wirus powodujący COVID-19 jest wyjątkowo odporny. Naukowcy udowodnili, że w sprzyjających warunkach (między innymi przy odpowiedniej wilgotności) SARS-CoV-2 utrzymuje się na różnych powierzchniach od kilku do nawet kilkunastu godzin.

Żeby ochronić się przed zakażeniem trzeba nie tylko regularnie myć ręce i używać żeli antybakteryjnych, ale też dezynfekować przedmioty codziennego użytku (np. telefony) oraz odpowiednio prać ubrania. Ale co zrobić z pieniędzmi, odzieżą wierzchnią, która jest przecież rzadziej prana, czy wnętrzem samochodu? Tutaj rozwiązaniem jest lampa sterylizująca.

lampa sterylizująca w Biedronce
iStock

Nie tylko Siwiec i Rozenek-Majdan! Te gwiazdy podczas kwarantanny chętnie pozują z dziećmi

Akumulatorowa lampa sterylizująca z Biedronki

Do 7 listopada w sklepach sieci Biedronka będzie można kupić lampę sterylizującą marki Huslog, która emituje światło UV-C. Ten typ promieniowania ultrafioletowego niszczy DNA i RNA drobnoustrojów, uniemożliwiając im namnażanie się. Promieniowanie UV-C jest wykorzystywane do dezynfekcji powietrza, powierzchni i wody. 

Lampa sterylizująca dostępna w Biedronce ma moc 2,5 W i jest wyposażona w akumulator ładowany przez kabel USB, pozwalający na pracę bez przerwy przez 30 minut. Lampa ta działa skutecznie na powierzchni do 2 m2 i sprawdzi się przy sterylizacji samochodu, ubrań czy akcesoriów, takich jak klucze, telefon, komputer czy portfel. Lampa sterylizująca z Biedronki kosztuje 99 zł. 

lampa sterylizująca w Biedronce
mat. prasowe

Zobacz także: Nie tylko żel antybakteryjny – te produkty także warto mieć w trakcie epidemii koronawirusa!

 

Komentarze
koronawirus - kary za brak maseczki
Newsy Według ekspertów już nawet ponad 1,6 mln Polaków miało koronawirusa! Ile zachorowań będzie w grudniu?
Prognozy ekspertów na najbliższe tygodnie w związku z pandemią koronawirusa są dramatyczne. Liczba dziennych zachorowań może jeszcze w grudniu wzrosnąć nawet do ponad 30 tysięcy!
Redakcja Wizaz.pl
październik 22, 2020

Eksperci biją na alarm. Liczba zachorowań na koronawirusa wzrasta z każdym dniem. Według prognoz, jeszcze w grudniu tego roku dzienny rekord może przekroczyć 30 tysięcy! Co więcej, zdaniem specjalistów, o których pisze "Dziennik Gazeta Prawna",  do połowy marca przyszłego roku aż 54 proc. populacji przejdzie zakażenie. Z analiz wynika również, że już 1,6 mln Polaków przeszło COVID-19. Z czego to wynika?  Ilu Polaków już miało koronawirusa? Pandemia koronawirusa w Polsce niestety nie zwalnia tempa, a wręcz przeciwnie - nabiera na sile. Od kilku tygodni odnotowujemy rekordy nowych, dobowych zakażeń, co składnia rząd do powrotu do obostrzeń, które pamiętamy z początku pandemii.  Zobaczcie także:   Maseczki ochronne naprawdę chronią przed koronawirusem? Japonia przeprowadziła badania Jednak zdaniem ekspertów już niedługo może być jeszcze gorzej. "Dziennik Gazeta Prawna" pisze, że specjaliści przewidują nawet 30 tys. przypadków dziennie, jeszcze w tym roku. Autorzy modelu matematycznego wypracowanego z ICM UW przekonują, że do końca grudnia będzie wykrywanych po około 30 tys. dziennych przypadków (eksperci jeszcze liczą, ile będzie przypadków, jeżeli na naukę zdalną zostaną skierowane dzieci po IV klasie podstawówki). Natomiast całkowite zamknięcie szkół mogłoby ograniczyć zakażenia do wartości bliższej 20 tys. - pisze "DGP".  Zobaczcie także:   Zmiana w podejściu rządu do organizacji wesel - będzie jeszcze gorzej? Jednak zdaniem analityków, realna liczba chorych na koronawirusa jest dużo wyższa. Ta wartość jest szacowana m.in. według liczby zgonów i hospitalizacji, przyjmuje się, że jest od sześciu do 12 razy większa , niż wskazują na to wykryte...

Przeczytaj
koronawirus - maseczki
Newsy Maseczki ochronne chronią przed koronawirusem? Japonia przeprowadziła badania
Maseczki ochronne zapobiegają zarażeniu koronawirusem, zwłaszcza noszone przez osoby zarażone. Zdrowi również chronią się przed wdychaniem wirusa. Badania przeprowadzili naukowcy z Japonii.
Redakcja Wizaz.pl
październik 22, 2020

Obowiązek zasłaniania ust i nosa przy użyciu m.in. maseczek ochronnych, czy przyłbic, skłonił Polaków, ale też obywateli na całym świecie do rozważań na temat stopnia ich ochrony. Jak się okazuje, maseczki ograniczają nie tylko rozprzestrzenianie się COVID-19, ale też jego wchłanianie. Japońscy naukowcy z Instytutu Nauk Medycznych Uniwersytetu Tokijskiego przeprowadzili badania z udziałem manekinów, które poddali ekspozycji na koronawirusy i bakterie.  Jak wyglądały testy na maseczkach ochronnych? Zespół badawczy ustawił manekiny przodem do siebie. Każdy z nich wykazywał inne funkcje. Jeden z nich rozpylał roztwór zawierający koronawirusa, a stojący naprzeciw zasysał powietrze. Imitował tym samym oddychanie człowieka. "Zdrowy" manekin miał na sobie maseczkę ochronną. W zależności od wybranego jej rodzaju, ilość wchłoniętych wirusów zmniejszyła się kolejno - o 17 proc. przy maseczce uszytej z tkaniny (bawełnianej), o 47 proc. przy maseczce chirurgicznej, a najwięcej bo o 79 proc. przy masce typu N95 , poprawnie założonej na nos i usta.  Maseczki ochronne zmniejszają wchłanianie koronawirusa o prawie 80 proc. Drugi eksperyment zakładał ograniczenie rozpylania koronawirusa przez manekina "zakażonego" . Tym samym ponownie ustawiono je naprzeciw siebie, a emitującemu wirusa nałożono maseczkę ochronną. Niezależnie od wybranego rodzaju maski, wchłanianie COVID-19 zmniejszyło się o ponad 70 proc. Osłaniając więc usta i nos redukujemy emisję koronawirusa. Żadna z nich nie zapobiegła mu w pełni. Naukowcy, którym przewodzili Yoshihiro Kawaoka i Hiroshi Ueki zaznaczyli, że zarażanie odbywa się jednak również przez dotyk. Wcześniej ta sama grupa badawcza przeprowadziła też testy na chomikach, których klatki oddzielono od sobie...

Przeczytaj
koronawirus
East News
Newsy Lekarze są przerażeni koronawirusem w Polsce: "To jest tragedia! Epidemia wymknęła się spod kontroli"
Pandemia koronawirusa wymknęła się spod kontroli? Czy wszyscy potrzebujący mogą liczyć na specjalistyczną pomoc?
Redakcja Wizaz.pl
październik 19, 2020

Jak dzisiaj wygląda rzeczywistość w szpitalach? Czy wszyscy, którzy potrzebują opieki lekarskiej naprawdę mogą na nią liczyć? Profesor Krzysztof Simon w rozmowie z mediami szczerze opowiedział, jak dziś wygląda praca lekarzy w szpitalach. Wojewódzki konsultant ds. chorób zakaźnych i ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu we Wrocławiu nie ukrywa, że sytuacja jest dramatyczna!  Jak jest sytuacja w szpitalach przez koronawirusa? W związku z coraz większą liczbą osób zakażonych koronawirusem w szpitalach zaczyna brakować miejsc dla pacjentów? Takie niepokojące informacje już od kilku dni docierają do nas od lekarzy z całej Polski. W związku z tymi doniesieniami władze podjęły decyzję o budowie szpitala polowego na Stadionie Narodowym w Warszawie. W szpitalu polowym, według doniesień TVN24.pl, początkowo ma być przygotowanych 500 łóżek dla chorych na Covid-19, z czasem ta liczba ma wzrosnąć do 2 tysięcy - według portalu, przy stadionie mają powstać też chłodnie na ciała zmarłych . Zobaczcie także:   Ruszą kolejne tarcze antykryzysowe - branże fitness, ślubne i handel mogą liczyć na pomoc? Co o sytuacji w szpitalach mówi prof. Krzysztof Simon? Konsultant ds. chorób zakaźnych i ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu we Wrocławiu w rozmowie z z portalem GazetaWroclawska.pl przyznał, że jest bardzo źle! Żeby przyjąć chorych z koronawirusem, musimy wypisywać do domu część ludzi chorych na inne choroby. A miejsc i tak zaczyna brakować. To jest tragedia! Epidemia wymknęła się spod kontroli- w rozmowie z portalem przyznał prof. Krzysztof Simon.  Zobaczcie także:   Teraz za jedzenie i picie na ulicy dostaniemy mandat? Sprawdźcie, co grozi za złamanie przepisów Specjalista nie ukrywa, że dla chorych już brakuje...

Przeczytaj
Szczyt zachorowań na koronawirusa w Polsce mamy już za sobą
Newsy Szokujące prognozy dotyczące koronawirusa w Polsce. Do lutego umrze ponad 35 tysięcy osób?!
Druga fala pandemii mocno dotyka Polskę, przez co są wprowadzane kolejne obostrzenia. Czy będzie jeszcze gorzej? Najnowsza prognoza jest przerażająca.
Redakcja Wizaz.pl
październik 16, 2020

Historia z wiosny tego roku zaczyna się powtarzać. Rząd ponownie wprowadza obostrzenia, które mają ograniczyć przyrost wciąż rekordowej liczby zakażonych. Łącznie w Polsce na koronawirusa zmarło aż 3308 osób. Amerykańscy eksperci opracowali model rozwoju epidemii , jednak prognozy dla naszego kraju brzmią strasznie. Instytut Pomiarów i Oceny Stanu Zdrowia (IMHE) prognozuje, że do lutego 2021 roku w Polsce na COVID-19 może umrzeć nawet ponad 35 tysięcy osób!  Zobaczcie także:   To już pewne - będą ograniczenia w sklepach. Zmienią się godziny otwarcia? Ile osób może umrzeć koronawirusa do lutego 2021? Instytut Pomiarów i Oceny Stanu Zdrowia (IMHE) przy uniwersytecie waszyngtońskim zaktualizował model rozwoju epidemii koronawirusa. Według tych obliczeń w Polsce zaledwie do lutego 2021 roku umrze aż 35277 osób . Aktualnie liczba zgonów wynosi 3308 (stan na 15 października). Z informacji na wykresie wynika  też, że 1 lutego 2021 roku w Polsce przy stosowaniu masek liczba zakażeń w ciągu doby wyniesie ok. 21 tys., a w wypadku poluzowania obostrzeń może wynieść aż 102 tys. zakażeń.  Zobacz także:   Teraz za jedzenie i picie na ulicy dostaniemy mandat? Sprawdźcie, co grozi za złamanie przepisów Model IHME pokazuje też, jak dużo ofiar może być w ciągu jednej doby. W prognozie na 1 lutego wskazuje, że przy stosowaniu masek wyniesie ok. 190, natomiast przy poluzowaniu obostrzeń może wzrosnąć do ponad 1200 ofiar. Szczyt zakażeń według modelu przewidywany jest na 8 stycznia i w przypadku poluzowania obostrzeń przewiduje aż 1746 ofiar, a przy powszechnym stosowaniu masek ok. 209 ofiar.   

Przeczytaj