Gdy Doda występowała w Opolu, jej ukochany, Dariusz Pachut, przebywał na wyprawie w Peru. Czy rozłąka z partnerem, która zbiegła się z festiwalem ma na artystkę negatywny wpływ? Doda w rozmowie z Party.pl rozwiała wątpliwości. Spodziewalibyście się po niej takiego podejścia?

Reklama

Doda o przygotowaniach do występów i wsparciu bliskich

Tegoroczna wiosna obfitowała w wyzwania zawodowe dla Dody: wokalistka wystąpiła między innymi w Sopocie i Opolu, a teraz czekają ją zdjęcia do nowego show, które widzowie już jesienią zobaczą w Polsacie. Jak artystka przygotowuje się do koncertów i czy wsparcie bliskich, w tym ukochanego, ma dla niej znaczenie?

W rozmowie z Party.pl Doda rozwiała wszelkie wątpliwości i okazuje się, że wokalistka ma w tej sprawie jasno sprecyzowane stanowisko.

- Nie chcę zabrzmieć brutalnie, ale dla mnie to nie ma znaczenia. Jestem skupiona na koncercie, jestem profesjonalistką. (...) Może to zabrzmi brutalnie, może nie, ale fizycznego wsparcia zazwyczaj nie potrzebuję. Wystarczy mi takie mentalne - wyznała Doda dla Party.pl.

Wokalistka podkreśliła, że bardzo lubi, gdy przyjaciele lub ukochany trzymają za nią kciuki za kulisami, jednak przypomina, że łączenie dbałości o jakość występu i jednocześnie troska o komfort bliskich podczas wydarzenia jest sporym wyzwaniem.

- Tak jak na wojnie: skupiam się na tym, żeby walczyć, a z drugiej strony, żeby chronić tyły (...) tak samo na koncercie: z jednej strony chcę dobrze wystąpić, z drugiej strony, muszę się też kimś opiekować - podsumowała Doda.

Co jeszcze wyznała Doda na temat wsparcia ukochanego w czasie koncertów? Czy żałuje, że Dariusz Pachut nie pojawił się na tegorocznym koncercie Dody w Opolu? Odpowiedzi znajdziecie w video!

Zobacz także
Reklama

Zobacz także: Opole 2023: Edyta Górniak czarowała głębokim dekoltem, ale widzowie patrzyli na coś innego

Instagram @dariuszpachut
Reklama
Reklama
Reklama